Monotonia, zwątpienie i pierwsze sygnały z ręki

8 maja – nie chce mi się.
Mam dość szpitala. Rok wyjęty z życia.

Brakuje mi sił.
Za dużo myślę o pracy i to mnie dobija.


Pierwsze oznaki nadziei

4 maja – lewa ręka zaczyna „działać”.
Bark powraca.
Jest nadzieja.

To nie był przełom, ale sygnał, że coś się jednak dzieje.


Pytania bez odpowiedzi

16 maja – zawsze uważałem, że nic się nie dzieje bez przypadku.
Zacząłem się zastanawiać, w jakim celu dostałem udar.

Może będę przez to silniejszy?
Mogłem umrzeć, a żyję – ale po co?

Nic nie wiem.
Nic nie umiem.


Odliczanie do wyjścia

26 maja – zapadła data wyjścia: 6 czerwca.

5 czerwca – ostatni dzień pobytu.


Pierwsze miesiące poza szpitalem

25 lipca.

Minęło ponad 6 miesięcy od udaru.

Najgorzej nie mogłem poradzić sobie z emocjami.
Ale jest lepiej. Dużo lepiej.

Chodzę coraz lepiej.
Ręka – bez większych zmian, ale trzeba czasu.

Musi być dobrze.