Dobrze. Poniżej masz 3. WPIS – ciąg dalszy dokładnie z Twojego opisu, chronologicznie, bez dopisywania czegokolwiek od siebie.
Możesz wkleić 1:1 do WordPressa.
Nadzieja wraca – pionizacja i pierwsze kroki
Następnego dnia po dobrych wynikach tomografu zaczęła się pionizacja.
Pierwsze siedzenie na łóżku.
Pierwsze stanie na nogach o własnych siłach.
Za każdym razem łzy wzruszenia.
To były chwile, których się nie zapomina.
Po tygodniach leżenia plackiem samo siedzenie było czymś wielkim.
Pierwszy raz do toalety
W końcu mogłem na wózku pojechać do toalety.
I z niej skorzystać.
Dla zdrowego człowieka – nic.
Dla mnie – ogromny krok.
Małe kroki, wielkie emocje
17 kwietnia przeszedłem spory kawałek spacerkiem.
I wtedy pojawiło się pytanie, które zostało ze mną na długo:
Tak wiele chcę, ale czy tak wiele mogę?
Każdy ma swój własny udar.
Każdy człowiek jest inny.
Każdy inaczej reaguje na rehabilitację.
Jedyne, co pozostaje, to walka i nadzieja.
Codzienność szpitalna
24 kwietnia – usunięty wrośnięty paznokieć.
29 kwietnia – brakuje siły.
Trzy miesiące po udarze, ręka nadal martwa.
Nie chce pracować.
Załamanie.
Pierwsze przełamania
30 kwietnia – kula na bok, rano sam się ubrałem.
2 maja – brakuje sił, mam dosyć siedzenia w szpitalu.
Nie ukrywam, poznałem tu bardzo fajnych ludzi, ale monotonia dobija.
Robię się coraz bardziej złośliwy.
A najgorsze jest słyszeć:
„Jeszcze trochę, musisz wytrzymać…”
Wiem, że muszę.
Od stycznia cały czas szpital.
Powoli mam dość.
Myśli o powrocie
5 maja – chcę wrócić. Wiem, że chcę.
Tego samego dnia:
Nie chce mi się.
Wiem, że muszę walczyć, ale gdyby chociaż w ręce ruszyły palce…
Motywacja.
Ktoś powie: „Przecież chodzisz, przyjechałeś na wózku”.
Wiem to wszystko.
Ale ta monotonia dobija.