„Niech się Pan cieszy” – słowa, które zapamiętałem na zawsze

Po roku od udaru miałem wizytę u neurolog.

Wtedy już samodzielnie chodziłem o kuli.
Pełen nadziei poprosiłem Panią doktor, aby poleciła mi jakieś sprawdzone ośrodki rehabilitacyjne.

Czekałem na konkretną odpowiedź.


Jedno zdanie, które zabolało

Usłyszałem:

„A po co to Panu?
Niech się Pan cieszy jak jest.
Nic już Panu nie pomoże przy takim uszkodzeniu mózgu.”

Uwierzcie mi – wyszedłem z gabinetu ze łzami w oczach.

W myślach powiedziałem tylko jedno:
„Ja Ci jeszcze pokażę.”


Ostatnia wizyta u tej lekarki

„Niestety” była to moja ostatnia wizyta u tej Pani.

Kolejna wizyta u neurologa była dopiero po 5 latach.
Tym razem trafiłem na wspaniałą Panią doktor.

Dzięki jej dociekliwości:

  • znalazła przyczynę udaru – PFO
  • spojrzała na mnie jak na człowieka, a nie przypadek

Co naprawdę mi pomogło

Gdy ktoś dziś pyta:

„Co najbardziej pomogło Ci wrócić do sprawności?”

Odpowiadam bez wahania:

6 lat samozaparcia.


Czego nauczyło mnie życie po udarze

Przez te lata:

  • poznałem wielu wspaniałych ludzi
  • życie zweryfikowało przyjaźnie sprzed udaru
  • poznałem własne ciało
  • nauczyłem się go słuchać

Na koniec – życzenie

Z okazji kolejnej rocznicy udaru
chcę życzyć Wam – i sobie – jednego:

samozaparcia w walce o powrót do sprawności.